Vappu

Vappu to jedno z ważniejszych dla Finow wydarzeń w roku – święto powitania wiosny. Wywodzi się jeszcze z IX wieku, tradycyjne obchody łączą się współcześnie ze Świętem Pracy i są dla Finów okazją do dzielenia się radością z nadchodzących wielkimi krokami słonecznych dni.
Obchody Vappu mają w Finlandii długą historię i cieszą się ogromną popularnością. Nazwa święta oznacza Noc Walpurgi i przywodzi na myśl germańską noc zmarłych. W odróżnieniu od pompatycznego charakteru zachodnioeuropejskich obchodów, pierwotnie polegało ono głównie na celebrowaniu nachodzącej pory roku w radosny sposób i odganianiu złych demonów ze świata żywych.
Gdy do Finlandii dotarli pierwsi misjonarze, stare wierzenia połączono chrześcijaństwem. Święto ustanowiono na nowo i nadano mu współcześnie znaną nazwę – Vappu, aby uhonorować postać angielskiej zakonnicy z Devon, świętej Walburgi, która wiele lat życia spędziła na terenie współczesnych Niemiec, nawracając Germanów na chrześcijaństwo. Legendy donoszą o licznych cudach dokonanych przez mniszkę. Nawet po jej śmierci odwiedzający jej grób, wierni wspominali o niezwykłych rzeczach, których tam doświadczyli. Mimo starań misjonarzy, po dziś dzień przetrwały dawne obrządki, znane jeszcze ze wczesnych wikińskich tradycji.
Vappu jest dla Finów okazją do spotkań w większym gronie. Pierwszego majowego dnia wychodzą na ulice wraz z całymi rodzinami, hucznie świętując nadejście wiosny. Co ciekawe, Vappu jest dla nich równie popularne co Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i Wielkanoc.
Obchody rozpoczynają się już 30 kwietnia. Finowie przystrajają na tę okazję wnętrza mieszkań serpentynami, balonami wypełnionymi helem oraz innymi imprezowymi dodatkami. Na stołach pojawiają się tradycyjne potrawy, napoje i uwielbiane przez wszystkich desery. Nie brakuje miodu pitnego, naleśnikowych ciast smażonych na głębokim oleju czy specjalnych wersji mocno korzennych pączków. Spotkania w domowym zaciszu kontynuowane są na świeżym powietrzu. W centrach fińskich miast rozkładane są stragany, wywieszane są flagi, a największą atrakcją tego dnia są koncerty.
Na Vappu w zniecierpliwieniu czekają uczniowie ostatnich klas liceum oraz studenci uczelni wyższych. Ten dzień jest dla nich równoznaczny z zakończeniem nauki i rozpoczęciem długiej wiosennej przerwy, dlatego dołączają tłumnie do obchodów, wkładając białe, przypominające nakrycie głów marynarzy czapki studenckie, zwane ylioppilas lakki. Uczniowie wyróżniają się w tłumie również dzięki barwnym kombinezonom, ozdobionym licznymi naszywkami, które wskazują obrany przez właściciela kierunek studiów. Ylioppilas lakki zakładają również seniorzy.
Po intensywnym świętowaniu przychodzi dzień relaksu. 1 maja Finowie urządzają pikniki i powracają na łono natury, z której czerpią to, co najlepsze. Odpoczywanie w cieniu wysokich drzew to tylko jedna z pierwszomajowych rozrywek. Mieszkańcy Finlandii udają się na długie spacery do lasu oraz nad jeziora. 

I właśnie w dniu Vappu przyszło nam rozpocząć drugą część pobytu w Finlandii. Pogoda wyjątkowo sprzyjala: było cieplo i słonecznie. 

Po pysznym i bogatym śniadaniu hotelowym udaliśmy się shuttle-busem na lotnisko, by wypożyczyć samochód. Formalnosci przebiegły sprawnie i wkrótce wyruszyliśmy naszym bialym Nissanem Qashqaiem. Tu ciekawostka: wszystkie tablice informacyjne nazw miejscowości są dwujezyczne: po fińsku i po szwedzku. To, co już było zasygnalizowane na wstępie, tyle fotoradarów, co w Finlandii nie widziałem w żadnym kraju. Wśród Finow nie ma mowy o przekroczeniu przepisów: jeśli np. na prostej drodze będzie z jakiegokolwiek powodu ograniczenie prędkości do 30 km/h, to nikt nie pojedzie szybciej. 

Pierwszym punktem dnia był odległy o zaledwie 30 km od Vantaa Park Narodowy Nuuksio, gdzie wzorem Finow w dniu Vappa czynnie spędziliśmy czas. 
Najpierw udaliśmy się nad jezioro, potem po wypiciu kawy (też tradycyjnie) z widokiem na jezioro w bistro, w punkcie informacyjnym, podążaliśmy dobrze oznakowanymi szlakami ścieżek dydaktycznych wśród lasów, skał i torfowisk. Po drodze był park linowy i punkt widokowy. 

















Potem przemieściliśmy się do miejscowości Lonha, by zwiedzić kopalnie wapienia Tytri. 

Bogactwa zawarte w skale stanowią podstawę dobrobytu i rozwoju Lohji oraz stanowią serce lokalnego przemysłu.

Historia górnictwa w regionie sięga 1542 roku, kiedy król ówczesnego imperium szwedzkiego Gustaw I nadał lagmanowi Eerikowi Flemingowi prawo do wydobywania rudy żelaza w Ojamo w Lohja. Ojamo to jedna z najstarszych kopalni żelaza w Finlandii. Od XVII do XIX wieku na całym obszarze Lohja działały kopalnie Ojama i wiele innych, ale ruda często zawierała bardzo niską zawartość żelaza i była złej jakości. Rudę żelaza wydobywano okresowo w Ojamo aż do roku 1862.

Wydobycie w nowoczesnej formie rozpoczęło się w Lohja w 1897 r., kiedy wapień występujący w regionie w dużych ilościach zaczął znajdować zastosowanie przemysłowe.  Działalność wydobywczą częściowo przeniesiono pod ziemię w 1947 r., kiedy to na poziomie 110 m uruchomiono kruszarkę. Masywne głazy wydobyte na powierzchni zostały zrzucone do szybu, rozbijając się przy tym na łatwiejsze do opanowania kawałki. W 1956 roku kopalnia zeszła całkowicie pod ziemię.

Dziś w Tytyri wydobywa się na głębokości 350 metrów. Sieć tuneli pod jeziorem i częściowo pod miastem ma łącznie ponad 60 kilometrów długości. 

Muzeum Kopalni Tytyri zostało otwarte w maju 1988 roku. 

Pozostało jeszcze jednak wystarczająco dużo wapienia, aby kopalnia mogła funkcjonować jeszcze przez dziesięciolecia.

Obecnie kopalnia Tytyri jest własnością Nordkalk Oy Ab. Nordkalk jest wiodącym dostawcą produktów na bazie wapienia w Europie Północnej. Kruszony, sproszkowany, przesiany i palony wapień oraz palona i hartowana kreda są sprzedawane pod nazwą Nordkalk w Finlandii, Szwecji, krajach bałtyckich i Polsce. Pigment papierowy jest również produkowany przez spółkę zależną Suomen Karbonaatti Oy.

Odwiedzający zjeżdżają do kopalni w najnowocześniejszej windzie KONE, która jest przeżyciem samym w sobie: fantastyczne światła, bogaty krajobraz dźwiękowy i elegancki wygląd windy zabierają gości w pomysłową podróż w dół do tunelu kopalni znajdującego się 110 metrów pod ziemią powierzchnia. Tunel prowadzi bezpośrednio do muzeum.

Współpraca z KONE powstała naturalnie, ponieważ Tytyri Mine Experience znajduje się blisko laboratorium KONE testującego windy. Głęboko pod ziemią firma opracowuje nowe, najnowocześniejsze rozwiązania w zakresie wind w bardzo wymagających warunkach, na głębokościach sięgających nawet 300 metrów.

Ta pionierska praca w Tytyri prowadzi do stworzenia nowych, innowacyjnych wind, które KONE pewnego dnia będzie mogła wykorzystać do przewożenia pasażerów na wysokość jednego kilometra w drapaczach chmur przyszłości.

Zaopatrzenii w kaski zjechaliśmy szybko bieżnia winda KONE w dół. Robiło wrażenie. 





Na dole udostępniono trasę edukacyjna, gdzie zebrano m. in. ekspozycję maszyn gorniczych. Zobaczyliśmy windę pochyla do wyciągania uroku, stalaktyty wapienne i jeziorka wapienne. 















Niewątpliwa atrakcja było spotkanie z Trollem. Zobaczyliśmy jego mieszkanie i skarby, których pilnuje. 














W Lonha zobaczyliśmy ponadto średniowieczny kościół. 






Następnie udaliśmy się do najdalej wysuniętego na południe miasta Hanko  (szw. Hangö) − miasto leży w południowej Finlandii, na półwyspie Hanko, u wejścia do Zatoki Fińskiej. Liczy zaledwie 8 tys. mieszkańców. Około 52,5% populacji jest fińskojęzyczna, zaś 42,8% szwedzkojęzyczna. 

Pierwsza wzmianka o miejscowości znajdującej się w miejscu dzisiejszego Hanko pochodzi z XIII wieku z duńskiej mapy pokazującej drogę morską z Rewla do Danii.Na mapie autorstwa Hansa Hanssona z 1647 roku w Hanko znajduje się pięć gospodarstw. 

Miasto rozwinęło się w latach 70. XIX wieku po tym, jak w 1873 otwarto linię kolejową Hanko – Hyvinkää. Była to prywatna linia, łącząca osadę i powstały w niej w tym samym roku port (pierwszy całoroczny port w Finlandii z państwową linią Helsinki – Hameenlinna. Rok później, w 1874, Hanko otrzymało prawa miejskie.

Port w Hanko był tradycyjnie punktem, przez który Finowie opuszczali kraj, gdy udawali się na emigrację do Ameryki Północnej. Szacuje się, że 250 tysięcy spośród 400 tysięcy Finów, którzy wyemigrowali w latach 1865–1930, podróżowało przez Hanko. 

My odwiedziliśmy port jachtowy. 




Pod koniec XIX wieku miasto zyskało popularność jako sanatorium dla rosyjskiej arystokracji. Zachowało się w mieście wiele drewnianych willi z tego okresu. 



Do innych atrakcji, które zobaczyliśmy należy wieża ciśnień w (jako symbol znajduje się w herbie miasta) 



i kościół. 




W 1940–1941 miasto wraz z półwyspem i okolicznymi wyspami zostało przejęte przez ZSRR, a jego fińska ludność wysiedlona. Podczas wojny Hanko odniosło poważne zniszczenia - zniszczonych zostało 80% budynków. 

Nad brzegiem morza znajduje się pomnik wolności. 




W Hanko doświadczylismy Vappa na własnej skórze: ulice wyludniale, jedynie w parku, przy budce z lodami grupki swietujacych, w tradycyjnych białych czapkach. 



Restauracje pozamykane, bo święto, a żołądki domagają się swego. W końcu znaleźliśmy czynną pizzerie, która "uratowała nam życie". 



Obok był dworzec kolejowy, gdzie zauważyliśmy pociąg w barwach Muminków. 



Nasyceni, udaliśmy się na nocleg w okolicy Tammisaari (Ekenas). Nocleg mieliśmy w urokliwe okolicy, w domku w lesie, nad samym morzem. Tak, tak to morze, choć wygląda na jezioro. Przy przyjeździe powitaly nas sarny. 












Tu mieliśmy okazję skorzystania z sauny opalanej drewnem. 



Oglądaliśmy spektakularny zachód słońca. 









A następnie była biała noc. Taki widok był o północy. 



 

Komentarze