Wioska Świętego Mikołaja

Rovaniemi szczyci się tym, że jest miejscem zamieszkania Św. Mikołaja. Pisane przez dzieci przed każdymi świętami Bożego Narodzenia listy do Św. Mikołaja, Santa Claus czy Dziadka Mroza często trafiają właśnie do urzędu pocztowego w Rovaniemi (ściślej: do urzędu w zbudowanej w 1985 dla turystów wiosce św. Mikołaja, FIN-96930 Napapiiri). Władze miasta skwapliwie podtrzymują legendę, że to właśnie stąd wyruszają sanie zaprzężone w renifery, wypełnione prezentami, choć niektórzy utrzymują, że Św. Mikołaj mieszka w innym miejscu Laponii, mianowicie w Parku Narodowym Urho Kekkonena ok. 200 km na północny wschód od Rovaniemi, na wzgórzu Korvatunturi na granicy fińsko-rosyjskiej (miejsce to ma niezwykły pocztowy numer adresowy: FIN-99999, także tu trafiają tysiące listów do św. Mikołaja).

Jakkolwiek, dziś postanowiliśmy spróbować znaleźć Św. Mikołaja koło Rovaniemi. Czyli wyprawa do Wioski Św. Mikołaja. 


Przed wyruszę iem w drogę spozylismy śniadanko we własnym zakresie, jednak na styl fiński. 


Tradycyjne pieczywo

Zapiekany ser krowi 


Do Wioski Św. Mikołaja udaliśmy się miejskim autobusem Lini nr 8, kupujac bilet w aplikacji. Bilet każdy musi zeskanować wchodząc do autobusu wejściem przy kierowcy. Nie ma więc mowy o jeździe na gapę. 

Wioska oddaloną jest od Rovaniemi ok. 10 km, ale autobus kluczyl bocznymi drogami i podróż trwała ponad 30 min. Wyjeżdżając z Rovaniemi przejechalismy przez
most nad zamarznięta rzeką Ounasjoki.
 

Dojeżdżając do Wioski, już z dala przydrożne banery reklamowe informują o jej istnieniu.





Przystanek autobusowy znajduje się na przeciw wejścia do kompleksu. 




Najpierw wchodzi się do części wstępnej, gdzie znajdują się: punkt informacyjny, liczne sklepiki i knajpki (te akurat w większości zamknięte, bo po sezonie, choć Wioska jest czynna cały rok). Wszędzie widoczne są elementy związane ze Św. Mikołajem.






Potem wychodzi się na plac, przy którym znajduje się właściwa siedziba Św. Mikołaja. Ta jest dostępna od godz. 10:00 i jest bezpłatna ((płaci się za dodatki). 



Jako, że byliśmy trochę przed czasem, pierwszy kroki skierowaliśmy do innego ważnego miejsca, do którego tu się przyjeżdża, czyli linii koła podbiegunowego, która jest wymalowana w części placu. Obowiązkowe w tym miejscu pamiątkowe fotografie.

Wszystko jest dobrze oznakowane 













Nieco popadywal śnieg z deszczem, a temperatura powietrza wynosiła +2C, o czym informował pobliskim wielki termometr. Temperaturę podgrzewaly jednak dźwięki melodii mikolajowych z głośnika.


Nieopodal był drogowskaz wskazujący odległość do różnych miejsc na świecie. Do Bieguna Północnego jest stąd tylko 680 km.



Udaliśmy się do mikołajowego Post Office. Można tu zakupić kartki do wysłania, oparztone one odpowiednimi znaczkami i okolicznościowymi stemplami. Są tu, posegregowane w zależności od kraju, listy do Św. Mikołaja.










Są też mikołajowe banknoty o nominale 0, oczywiście za większą niż zero ilość Euro. 




Tu też zobaczyliśmy największy na świecie zbiór smoczków. 


Odwiedziliśmy jeszcze pobliski, kolejny sklep z pamiątkami, z licznymi akcentami mikołajkowymi. 





Pochodziliśmy po okolicy zasiadając m. in. na lodowych (jeszcze) fotelach


czy schować się w wigwamie. 


Przyszedł wreszcie czas odwiedzić Św. Mikołaja w jego siedzibie. Najpierw w recepcji należało uzgodnić kwestie finansowe (jak wspomniano, wizyta jest bezpłatna, ale płaci się za dodatki: sesja fotograficzna że Świętym Mikołajem, prezenty, co wychodzi całkiem sporo, ale czego nie robi się dla dzieci). 


Potem podąża się korytarzami, pełnymi prezentów, na spotkanie ze Św. Mikołajem. 











Po wyjściu na górę, w specjalnym pomieszczeniu, po wprowadzeniu przez panią elfine, odbywalo się spotkanie ze Świętym Mikolajem. Spotkanie, że względów biznesowych odbywa się bez udziału fotoreporterow. Oczywiście jest sesja fotograficzna, której opłacony efekt przychodzi drogą mailową. Na ścianie przed wejściem do Św. Mikołaja były tylko próbki takowej sesji. 


Dzieci od Św. Mikołaja wychodziły obdarowana prezentami. 



Po jakże emocjonujące wizycie u Św. Mikołaja, czekały nas kolejne emocje. Jazda zaprzegiem Husky. Trzeba było przejść niewielki kawałek wśród śnieżnych hald do miejsca stacjonowania piesków. 






Potem była frajda z jazdy, a następnie oglądanie piesków w ich kojcach. 













Po emocjach był czas na przekąskę (opiekany ser krowi z konfitura z moroszki) w barze-wigwamie. 






Oczywiście gdyby ktoś miał ochotę, to i i taka mikołajowa żywnością też można się posilic. 



Odwiedziliśmy jeszcze mini zoo z reniferami, kozami i owocami i lamami.









Na koniec pobytu w Wiosce Św. Mikołaja odbyliśmy jeszcze spacer śródleśną droga, wzdychając głęboko, czyste arktyczne powietrze. 








Udaliśmy się na przystanek autobusowy by po całodniowym pobycie w Wiosce Św. Mikołaja, powrócić do Rovaniemi. Oczekując na autobus obserwowalismy przejeżdżające trasą E75 samochody. Zauważyliśmy też po drugiej stronie drogi stację benzynowa. Okazuje się, że można też tankować na kole podbiegunowym. 



Powróciliśmy autobusem nr 8 do Rowaniemi. 

Pochodziliśmy jeszcze po mieście, zwracając uwagę na ciekawe detale. 




Dzień zakończyliśmy w knajpce degustując m. in. polędwiczki z renifera. 


Siedząc w wieczornej saunie, mogliśmy stwierdzić z satysfakcja, że udało się odnaleźć Św. Mikołaja!

Komentarze